Margaret w naszej szkole
Takie spotkania nie zdarzają się często. Od początku było jasne, że nie będzie to szybkie spotkanie oparte na kilku pytaniach i obowiązkowych zdjęciach. Margaret przyszła do uczniów z dużą ciekawością i autentycznym zainteresowaniem. Opowiadała o sobie, muzyce i codziennym życiu, ale równie chętnie reagowała na to, co działo się na sali.
Były rozmowy o zwykłych sprawach – o ulubionych smakach, o tym, że nie przepada za hamburgerami, ale uwielbia pierogi z jagodami. Z humorem wspominała też, że kiedyś była wielką fanką Michała Wiśniewskiego, choć – jak sama przyznała – obecny czerwony kolor włosów nie ma z tym związku.
Najwięcej działo się jednak pomiędzy pytaniami. Było wspólne śpiewanie, nauka układów tanecznych i mnóstwo spontanicznych sytuacji. Sala reagowała natychmiast – śmiechem, brawami i kolejnymi prośbami: „jeszcze raz!”.
Margaret świetnie czuła się w towarzystwie uczniów. Nie było dystansu ani pozy „gwiazdy”. Mówiła też o tym, jak ważny jest uśmiech i pierwsze wrażenie – że często to właśnie od nich zaczyna się relacja z drugim człowiekiem.
Uczniowie bardzo szybko wyczuli jej naturalność. Wielu zwracało się do niej po prostu: „Margaret”. Po spotkaniu długo jeszcze trwały zdjęcia i rozdawanie autografów. Dla każdego znalazł się uśmiech, kilka słów rozmowy i chwila uwagi. I chyba właśnie to zostanie z nami na dłużej.