Obchodom jubileuszu towarzyszy wystawa historyczna poświęcona dziejom szkoły. Ekspozycja została pomyślana jako opowieść o instytucji, która przez osiem dekad współtworzyła historię polskiej pedagogiki specjalnej i szkolnictwa zawodowego dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Na planszach zaprezentowane zostaną archiwalne fotografie, dokumenty oraz materiały źródłowe ukazujące najważniejsze momenty rozwoju szkoły, sylwetki osób, które ją tworzyły, oraz wydarzenia, które na trwałe wpisały się w jej historię.
Jedna z plansz wystawy poświęcona jest Annie Gotinowej – założycielce szkoły. Jej postać przybliżamy też w monografii „Dla nas dzień się zaczyna”, której premiera odbędzie się podczas jubileuszowych uroczystości. Publikacja ta stanowi próbę odtworzenia atmosfery pierwszych lat funkcjonowania szkoły i wysiłku jej twórców, którzy w powojennej rzeczywistości podejmowali pionierską pracę.
Była wiosna 1946 roku. Niska, drobna kobieta z ogromną torbą pod pachą jechała kolebiącym się wozem z Targowej w stronę Alei Jerozolimskich. Pieniędzy starczyło tylko na część drogi – by zapłacić za przeprawę na drugi brzeg Wisły. – Do Warszawy! – wykrzykiwał woźnica. Resztę trzeba było przejść pieszo. Towarzyszyła jej przyjaciółka Leokadia Frydrychowska. Szły, bo trzeba było załatwić sprawę szkoły. Dla młodzieży, która kończyła podstawówkę specjalną i nie miała dokąd pójść dalej. Tą kobietą była Anna Gotinowa.
Odpowiedź z ministerstwa dotarła już po wakacjach – pismo przywiózł listonosz na rowerze. Zgoda jest. Państwowa Szkoła Zawodowa Specjalna może ruszyć 26 listopada 1946 roku. Była to decyzja o utworzeniu pierwszej tego typu szkoły w Polsce.
Pierwsza siedziba – jedna izba lekcyjna przy Ząbkowskiej 6. Szkoła Zdzisławy Bytnarowej, matki „Rudego”. Czworo nauczycieli. Nie było poza tym niczego, co potrzebne jest szkole i uczniom. Nauczyciele złożyli się na pierwsze pomoce. Nie było materiałów do nauki szewstwa – uczniowie szyli buty z tektury. Uczyli się ruchów, proporcji, konstrukcji. Najpierw tektura, potem – kiedy udało się zdobyć – stare zniszczone buty.
Gotinowa sama nauczyła się stolarki, żeby móc uczyć chłopców. Zdobywała narzędzia. Sama nosiła je w ogromnej torbie. Z tej torby, podczas wyładunku materiałów, czasem wypadała zgnieciona bułka – śniadanie, którego nie zdążyła zjeść.
We wspomnieniach uczniów zapisała się jako drobna postać z dziennikiem pod pachą, cicha i obserwująca. Mówiła łagodnym głosem do uczennic: koleżanko, słuchajcie.